Z racji tego, że od poniedziałku sama jestem na ustalonej przez siebie diecie więcej czasu spędzam w kuchni.

Staram się rotować produktami, m.in. jajkami, które jem co trzy dni.

Stąd też muszę szukać inspiracji i pomysłów na zamienniki śniadań białkowo-tłuszczowych.

I tak postanowiłam upiec pasztet z kurczaka i wątróbki.

Składniki na 10 porcji:

 

Udka z kurczaka myjemy, zalewamy ok. 1,5l wody, do której dodajemy sól himalajską, liście laurowe i ziele angielskie. Gotujemy ok. 1h – im dłużej tym lepiej, pamiętając o odszumowywaniu wywaru. W trakcie gotowania dodać obraną i pokrojoną marchew, seler i 1 cebulę. Całość gotujemy do miękkości. Wątróbkę myjemy, oczyszczamy i podduszamy na maśle dodając w trakcie podduszone na osobnej patelni 2 cebule i 1 jabłko. Na końcu wątróbkę solimy i dodajemy pieprzu. Udka z kurczaka i warzywa wyłowić z wywaru i ostudzić, następnie oddzielić mięso od kości i zblendować wraz z warzywami i 2 ząbkami czosnku. W trakcie dodawać gotową wątróbkę wraz z cebulą i jabłkiem i w dalszym ciągu blendować. Na tym etapie dodajemy przygotowane wcześniej siemię lniane – 2 łyżeczki zalane ok. 100-150 ml wrzątku oraz posiekaną pietruszkę. Dalej blendujemy.  Całość doprawić do smaku: solą, pieprzem, gałką muszkatołową i kuminem oraz dodać obrane pistacje. Wymieszać otrzymaną masę łyżką. Piekarnik nagrzać do 180*C, foremkę wyłożyć papierem do pieczenia i nasmarować masłem. Masę przełożyć do foremki i dokładnie wyrównać, na górę można dodać pistacje, nasiona sezamu, słonecznika, dyni czy żurawinę – w tej kwestii panuje dowolność. Pasztet piec ok. 45 minut w 180*C i sprawdzać patyczkiem. Zostawić do przestygnięcia w piekarniku, następnie podzielić na części i opcjonalnie zamrozić.

 

 

 

 

 

Przepis podpatrzony u Olgi Lewandowskiej jednak zmodyfikowany przeze mnie – usunęłam jaja oraz suszoną żurawinę a mimo wszystko wyszedł przepyszny!